Logo

Aktualności

Powrót do przeglądania aktualnościPlus

Trzecia odsłona Lekturnika

Dziś dr Suwiński pisze o książce pochodzącego z Prudnika Waldemara Jochera PIEŚNI (do_)_ WIDZENIA. Zapraszamy.

Waldemar Jocher - PIEŚNI (do_ _)_ _WIDZENIA

1.
Na poetycką suitę Waldemara Jochera, najwybitniejszego dziś eksploratora lingwistycznych map Krainy Języka i Mowy, podejmującego drogę wydeptaną przez Witolda Wirpszę – którego wersy określają jedno z pragnień poety z Łąki Prudnickiej: „czystość zachwycenia dać może tylko / Spożywanie wytworzonego własnym wnętrzem / Niedostępnego towaru językowego bez słów” – składają się dwie części: Pieśń płytka i Pieśń płytsza. Niech obracają się na szpuli.

2.
„W destrukcję języka nie wierzę. Łatwiej się porwać z motyką na słońce niż z poetyckim eksperymentem na kod językowy. Zdanie rozpadowe w wierszu ma zawsze znaczenie lokalne, stanowi zakłócenie sensu, na czym widocznie autorowi zależy”. Jocher wierzy w powtórne wiązanie. W redukcję prefiksu w słowie anty(- -)wiersz. W morfem stający się totemem. Niech kręci się taśma. A ćma leci do popiołu.

3.
Dzieło sztuki – zwracał naszą uwagę Wirpsza – jest mądra strukturą. Powstaje w panice i popłochu, jest przeciwieństwem artystycznego wyrobu. Jest „Ucieczką, w czasie której zgubić należy wszystko, co w zaprezentowanym temacie jest pozamuzycznego, co jest stereotypową nieczystością, co bruka artyzm”. Tak ucieka Jocher – b a r o k i e m. Krok (za) krokiem. Przeciwko nawykom. Dyktatowi znajomego. Odbijając lakier na patefonie. A pod igłą się obraca. Czy temat przewodni wybucha jak raca w słowie raca?

4.
„Do istoty każdego słowa należy zwykle szeroki zakres znaczeniowy. Jest on tajemnicą języka. Język zaś dopuszcza, po pierwsze, że można go zdegradować tylko do systemu znaków, jednakowo przez każdego używanych, i przyjąć jako obowiązujący; po drugie, że w jakiejś wielkiej chwili język powiada jeden jedyny raz coś wyjątkowego, coś niewyczerpywalnego, ponieważ zawsze jest to początkowe i dlatego niepodatne na żadną redukcję”. Ta druga możliwość to marzenie Jochera! Odnaleźć pierwsze nagranie autorskie, znane dotąd z opowieści asystenta.

5.
„Najogólniej rzecz biorąc, sądzę, iż wszystko, co w człowieku jest specyficznie ludzkie, przynależy do logosu. Nie jesteśmy w stanie snuć naszych rozważań w rejonach które wyprzedzałyby mowę”. Wszystkie wersy Jochera razem wzięte są dowodami w tej sprawie. To świadkowie w procesach słowa. Mowy w stanie oskarżenia. „Język Winkelriedem SENsu!” – da się usłyszeć z sali.

6.
„Miłość, wiosna, każda piękna melodia, góry, księżyc, morze – wszystko przemawia człowiekowi do serca raz tylko: jeżeli w ogóle kiedykolwiek dochodzi całkowicie do słowa”. Skryte, Jocherowe tęsknoty, w tych słowach mają swoje lustra. Patrzą sobie w oczy.

7.
„Naprawdę nikt nie patrzy słońcu w twarz: ludzki wzrok przed nim ucieka… czaszka Boga rozpada się… i nikt tego nie słyszy”. Myślę, że podobne zwątpienia przeżywa bohater wierszy Jochera. Pod niebem wypranym z barwy.

8.
Na jednym oddechu: „głos długo unosił się w powietrzu nieoparty o nic / wrósł we mnie, pruł wątki, znajdując w martwych trwanie”. Tom wierszy Jochera zaczyna się mottem z tej poetki. W ich lasach, wilki, noszą podobne kapturki.

9.
Źrenica oka to szczelina, a raczej fuga, skupiająca wiązki światła. W sylwetkach cieni niosą się tu widzenia. Zobaczyć, to nie jest to samo, co widzieć. W tym pierwszym jest już zdziwienie i akceptacja. W tym drugim, olśnienie i zrozumienie jeszcze się nie zasklepiły. Co w i d a ć w spojrzeniu Waldemara Jochera? Czy jego obietnice spełniają się wyłącznie poprzez język? Poeta chciałby zszyć formy słów z kształtem mowy. Znaczenie połatać z powierzchnią języka. Uczciwie opisać rzeczywistość, być dla niej odpowiedzią, a nie podłożyć wiersz w jej miejsce. Opisać co i jak:

ustronie zakopać od nowa. nikt tak nigdy nie mówił,
tuląc wargi jak śnieżne kule, malejesz im więcej
zdobywasz dźwięków. śnij mi i śpiewaj psalmy
nowe/stare

10.
To opowieść o człowieku wyrzuconym poza (nawias) źródła. Potyka się o rozbite symbole, koczuje na gruzach znaczeń, nie może przywyknąć, że słowom odebrano przeszłość, a te, co pozostały, odstręczają pustką, bo nie mieszka już w nich głos. Równania w dół, okazują się bardziej opłacalne, niż te w górę. Teraz jest jest: szemrane, przechodzone, poniechane. Profetyczny ton niesie się po tym pustkowiu wizją kresu, walają się kości. Nie ma skąd brać słów – oderwane od ciszy, wchodzą w swój mrok. Czy ci co unikają wzroku, zaznają wytchnienia? „puste oczy z martwych / piją ust”. Tam, gdzie płynęły melodie, ostał się hałas, wrzask, zgiełk. Nie ma już podziału na jasność i ciemność. Jest tylko jeden kolor – ziemski. Rozpada się związek ducha z prochem. Pozostaje piasek, ziemia, grunt. Kołacze się echo – niewiele dobrego uczyniliśmy sobie. I wraca tymi wierszami do ust, w których grzęzną kamienie. Troska o życie nie spokrewnia się już z człowiekiem. Choć ten może w kółko mówić… ale czy ktoś go jeszcze słucha? Trajkoczące trajektorię zagłuszają eter wysokich lotów. Ludzie okrążają końce, nim te, na dobre się nie zaczną. Rana z nami od rana, nie zabliźni się bliźnim, ten mówi do nas nara. „w gruzy wpycham język, // słaniam się i zasłaniam”.

11.
„Nigdy nie zobaczę swoich siatkówek, ale jest dla mnie rzeczą pewną, że w głębi moich gałek ocznych można znaleźć te bezbarwne i sekretne membrany”. Jocher zapisuje ich drgania pod wpływem fal dźwiękowych. Wytwarza fale w wyniku pobudzania. Do drgań. Od grani. „rytm, bit i czkawka. rytm, bit i czkawka. rytm, bit i czkawka. rytm, bit i czkawka”.

12.
Ta poezja opowiada o jutrze. Ludzie, replikanci, transhumanoidy. Głos, który nie reprezentuje żadnego punktu widzenia. Twarz pozbawiona osobowego wyrazu. Wypaczone wartości, z których zostały ości. Walające się po kubłach, jak nieużyteczne protezy mowy. Język sprowadzający słowa do dźwięków, szumów, niezrozumiałej artykulacji. Rozmywający sens, rozwadniający znaki. Treści sprowadzone do ich graficznych reprezentacji. Zanik mowy. Erozja emocji. Unifikacja nastrojów, poglądów, zainteresowań. Skanowanie kodów nie odsyłających do żadnych towarów. Transfery danych od nikogo do nikogo, w chmurze, z której nigdy nie spadnie deszcz. Słowa od których odgradzać będą słuchawki w uszach. Komunikaty nie potrzebujące odbiorcy. Treści nie posiadające adresata. Żywe oblicza w martwej epoce. „prawdopodobieństwo nadejścia lądu z nieznanego kierunku dotyczy zbioru gleby”. Niech nam ziemia… „kim jesteś, skoro nie będziesz?”.

13.
„Poezja bowiem nie powstaje jako przekład wyobrażenia o charakterze wizualnym, pierwotnego w stosunku do tekstu; jest zapisem wewnętrznego głosu, równoczesnym do jego formułowania się, jest stenogramem podświadomości”. Waldemar Jocher jest spadkobiercą nadrealistów, ale nikt nam o tym jeszcze nie powiedział. Kogo spotkamy przy jego stole?

[Bartosz Suwiński]

media/img/news_pok/piesni_do_widzenia.jpg
Powrót do przeglądania aktualnościPlus
Baner Baner Baner Baner Baner Baner Baner Baner Baner

Nowe zdjęcia

WięcejPlus