Kliknij klawisz TAB i wybierz opcję klikając ENTER. Jeżeli przejdziesz całe menu WCAG, to okno schowa się i pojawi się ponownie treść strony.

Amerykańska choroba. Szpitalne zapiski o wolności - Timothy Snyder
Przeszukaj aktualności POK
Tematy popularne w ostatnim czasie

Amerykańska choroba. Szpitalne zapiski o wolności - Timothy Snyder

Timothy Snyder – Amerykańska choroba. Szpitalne zapiski o wolności

1.

29 grudnia 2019 roku Timothy Snyder trafia na oddział ratunkowy, nie mogąc się ruszać, z bólem głowy, próbując dawać odpór obezwładniającej go niemocy. Wydarzenia następnych tygodni i miesięcy staną się pretekstem, aby z ich perspektywy dokonać wiwisekcji amerykańskiego społeczeństwa. Choroba staje się asumptem do przyjrzenia się służbie zdrowia, pogłębiającym się podziałom, powiększającym się nierównościom, rodzącym się uprzedzeniom, branży medycznej, czy samobójstwu jako narastającemu problemowi społecznemu. Snyder cały czas nie przestaje procedować znaczenia pojęcia wolności dla pojedynczego istnienia i jego wspólnoty. Pisze: „Wolność nie jest możliwa, gdy jesteśmy zbyt chorzy, by wyobrazić sobie szczęście, i zbyt słabi, by do niego dążyć”. Wymaga ona pracy, podobnie jak prawda. Natomiast z punktu widzenia biznesu medycznego, odpowiednio chore ciało przez dłuższy czas generuje określone przychody. I podobnie działa szpital, bo kiedy przychody za chorego maleją, instytucja ma większe motywacje do zwolnienia pacjenta do domu – nadrzędnie mniej chodzi o przywrócenie go do zdrowia, a bardziej o stabilny i określony zysk. Kiedy programy komputerowe stają się administratorami przyjęć i hospitacji, lekarz staje się narzędziem. Ale są i „wygrani”: „W pierwszych tygodniach pandemii koronawirusa, gdy ponad dwadzieścia milionów Amerykanów straciło pracę, amerykańscy miliarderzy powiększyli swój łączny majątek o dwieście osiemdziesiąt dwa miliardy dolarów”.


 2.
Snyder konstatuje, że podstawowym kosztem choroby jest utrata wolności – zniewoleniem płacimy za zdrowie. Na początku niedomogów pojawia się wściekłość, ale nie ma ona konkretnego adresata. Potem uświadamiamy sobie, że złościmy się i nie potrafimy zaakceptować świata bez nas. Amerykański historyk podkreśla, że każde doświadczenie życia jest pojedyncze i osobne, i toczy się ono naprawdę, kiedy nie dotyczy tylko samych zainteresowanych. W tym sensie niesie to pocieszenie: jeżeli życie moje dziele z innymi, to również śmierć nie będzie tylko moja. Tak samo jak życie, które dzieje się wewnątrz nas, ale i przez nas przechodzi. Być może prawdziwe życie przedostaje się do nas z coraz większym trudem, aż w końcu zostanie wyparte przez żądzę zysku, przybierającą jedyną akceptowalną postać istnienia? „Nasz kraj będzie w przyszłości bardziej wolny, jeżeli zbudujemy struktury, które pozwolą nam teraz spędzać czas z naszymi dziećmi”.



3.
Sporo miejsca poświęca się tu amerykańskiej opiece medycznej. Problemy zaczynają się od przekroczenia progu szpitala. Nikt nie traktuje Snydera poważnie, bo towarzyszy mu ciemnoskóra przyjaciółka, i w tym sensie, zauważa historyk, rasizm tamtego wieczoru (kiedy trafił na oddział) drastycznie pogorszył szanse jego przeżycia. Profesor pomimo swoich niedyspozycji w mig zauważa, że lekarze i pielęgniarki bywają roztargnieni. Mało kto udziela rzeczowych odpowiedzi. Większość rozpraszają telefony komórkowe. „Każdy pacjent ma swoją historię, ale nikt jej nie śledzi”. Hasła równości są mrzonką. I choć choroba dotyczy wszystkich, bo jak zauważa autor: „Wszyscy stanowimy część kolektywu bólu”, to opieka zdrowotna wciąż nie jest prawem, a przywilejem. Ból staje się częścią gospodarki, a lęki i niepokoje coraz częściej monetaryzują farmaceutyczne koncerny. Jeżeli nasze życie polega na reagowaniu medykamentami na określone boleści – mówi Snyder –  to prowadzi to bezpośrednio do intensyfikowania się agresji, a w ostateczności do zaniku empatii i rezygnacji z solidarności. Niezaprzeczalnie niszczy to komfort życia, które staje się swoim rewersem. Natomiast dzisiejsze tempo i presja czasu nie sprzyja wygodnemu moszczeniu się we własnej biografii i szerzej – w egzystencji. Ciągłe wychodzenie ze sfery własnego komfortu i delegowanie coraz większej czynności zadań na nierozciągający się przecież czas powoduje wysoki poziom samobójstw wśród białych mężczyzn, w średnim wiek. „W amerykańskich szpitalach za dany przypadek nie wydaje się odpowiedzialny żaden konkretny lekarz, a pacjentom Trudo jest porozmawiać z kimś, kto podejmuje decyzje”.


4.
Snyder w demaskatorski sposób komentuje naszą rzeczywistość. Dowodzi, że algorytmy odpowiedzialne za treści suflowane nam przez przeglądarki są „martwymi kodami niewykazującymi troski o nikogo”. Dużo pisze o nierównościach, na które narażone są ciemnoskóre noworodki. W tym kontekście nasza infrastruktura solidarności obywa się bez właściwych certyfikatów i szkoleń. Snyder podkreśla, że od najmłodszych lat powinniśmy uczyć się nazywać i rozumieć swoje uczucia i emocje. Zwraca uwagę na ogromne deficyty uwagi jakie rodzice mają wobec dzieci i ogólnie, ludzie wobec siebie nawzajem. Czas to wybór, a ten który nam ktoś poświęcił,  uczy pewności siebie, pozwala radzić sobie z krytyką, przyszłość czyni mniej nienawistną. Autor Drogi do niewolności pisze o nieakceptowanych dzisiejszych stylach bycia –  maskowaniu niewiedzą swojej bezczynności. Uzmysławia nam, że zbiory danych, to nie to samo, co wiedza. Podkreśla, że wartości takie jak wolność, życie czy zdrowie są nieistotne z punktu widzenia maszyny. I choć jesteśmy bardzo zaawansowani w mocach obliczeniowych, niewiele przynoszą one nam korzyści. Dużo uwagi poświęca autor O tyranii mediom społecznościowym, których model biznesowy polega na przykuwaniu naszej uwagi do ekranów,  palców do paneli dotykowych, aby reklamodawcy mogli śledzić emocje uczestników sprokurowanych przez nich spektakli.  Firmy te mają wiedzę o nas, a my nie wiemy, do czego się dokopały i jakimi kanałami. Choć najważniejsze pytanie brzmi: jak zechcą to wykorzystać? „Duże zbiory danych dotyczą zazwyczaj tego, jak można manipulować naszym umysłem dla zysku, a nie tego, jak moglibyśmy lepiej iść przez świat. Ujawniają one nasze indywidualne pragnienia i obawy, ale nie nasze wspólne potrzeby”. Dlatego, podkreśla Snyder, żadna ze znanych platform nie działa na rzecz wolności, a jedyną ambicją jest uzależnienie jej użytkowników od danych, czyli rzeczy których nie wiemy. Podkreśla brak rzetelnych źródeł informacji i reklamy w miejscu wydarzeń: „Gdy utracimy ludzi, którzy dostarczają faktów, grozi nam utrata samego pojęcia prawdy. Śmierć prawdy skutkuje zaś śmiercią ludzi, gdyż zdrowie zależy od wiedzy”.   

[Bartosz Suwiński]

Obraz:

 

 

Nasi partnerzy

Wszelkie prawa zastrzeżone - POK © 2022 Polityka prywatności RODO Deklaracja zgodności Mapa strony

Webdesing: Logo WebInspiracje

Przeszukaj naszą stronę:

Schowaj wyszukiwarkę

Schowaj menu
Ten link otwiera nową kartę

Link zostanie otwarty w nowym oknie! Wyrażasz na to zgodę?


Otwórz ten link
Schowaj i wróć do strony

Galeria zdjęć:

    Cenimy Twoją prywatność. Zobacz jak dbamy o Twoje dane i poznaj nasze zasady dotyczące przetwarzania informacji.